baner750x100

ODŁOWY KONTROLNE NA JEZIORZE ZAJEZIERSKIM

20190812 181719W relacji z Walnego Zgromadzenia Członków PZW koła nr 9 w Sztumie (23 marca br.) zawarliśmy informację o planowanych odłowach kontrolnych na Jeziorze Zajezierskim, które w terminie od 1 lipca do 10 października 2019 r. przeprowadzi Zakład Rybactwa Jeziorowego Instytutu Rybactwa Śródlądowego z Olsztyna.

W dniu wczorajszym zapowiedzi stały się faktem. O godzinie 13.30 zjechała nad nasz akwen pięcioosobowa ekipa ichtiologów pod wodzą dr inż. Dariusza Ulikowskiego, która realizuje na rzecz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska, czyli Skarbu Państwa projekt pn.: „Monitoring ichtiofauny jeziornej w latach 2018-2019 na potrzeby oceny stanu lub potencjału ekologicznego jednolitych części wód powierzchniowych” w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska. Mądrze, bo to naukowcy, którzy – mówiąc po naszemu – chcą sobie i nam odpowiedzieć na nurtujące wielu wędkarzy pytanie: co w tym naszym jeziorze pływa? W jakiej jest kondycji? Jaka jest przyszłość tego akwenu? Czy warto w tę wodę inwestować?

 

Z kilku propozycji lokalizacji bazy wypadowej wybrali tę „najmniej intymną” , na obrzeżach naszego centrum u wylotu ul. Władysława IV, gdzie kibiców nie brakowało. Sens ich decyzji pojąłem dziś rano. Samo stawianie zestawów sieci nordyckich według normy EN 14757 to pokuś. Zainteresowanych odsyłam do wikipedii, laikom tłumaczę, że to wontony o długości 30 m, w których co 3 metry zmienia się wielkość oczek, od 5 mm do 55 cm, które stawia się w wybranych miejscach na różnych głębokościach. Schody i mrówcza praca zaczynają się po wyjęciu sieci, które tkwią w wodzie przez 12 godzin. Bywa tak, że uwięziony w drobnych oczkach narybek zaczyna się rozkładać już w wodzie. A gdy dołożymy do tego kilka godzin potrzebnych na wydłubywanie „urobku” z sieci, to w słoneczne dni nie wytrzymują tego ani ludzie, ani ryby. A te po wyjęciu z wontonów trzeba jeszcze posegregować gatunkami i wielkością. Trzeba skrzętnie policzyć, poważyć i opisać. I to co już opisane podpiąć do odpowiednich algorytmów. Mądrze i naukowo. Więc szukanie cienia pod drzewami jest ich naturalnym odruchem.

W zespole monitoringowo-badawczym dr Ulikowskiego, którego wspierało trzech pracowników technicznych - Jan Rola, Waldemar Kozłowski i Robert Banaszek – nie zabrakło też rodzynka. Dr Krystyna Kalinowska nie robiła w tej ekipie za Jonasza, ale cenionego pracownika naukowego, specjalisty od tych najdrobniejszych żyjątek wzbogacających nasze wody.

Wstępne oceny prac zespołu dr Ulikowskiego (szczegółowy raport otrzymamy do końca listopada br.) nie rzucają na kolana. Z jednej strony ilość rybek mieści się w przyzwoitych normach, oprócz białej ryby (płotka, krąp, leszcz) są też dwa gatunki drapieżnika: okoń i sandacz (aż dziw, że nie ujawnił się żaden szczupak, mimo corocznego zarybiania wylęgiem). Przerażenie budzi informacja, że nasze jezioro żyje do głębokości 3 metrów. Już przy 2,5 metra poziom tlenu spada do 50 %. Poniżej trzech metrów nie ma życia. Na dobrą sprawę jesteśmy na pograniczu letniej przyduchy. Wystarczą jeszcze ze dwa, trzy dni upałów, albo gwałtowne skoki ciśnienia i mamy tragedię…

Może nie tragedia, ale spora przykrość spotkała też naszych gości. Mimo intensywnych poszukiwań nie odnaleźli jednego z wontonów postawionych na zakolu za Dużym Świniarkiem. Podejrzenia idą w kierunku osoby, która po zmroku wypływała łodzią cumowaną w pobliżu obozowiska ichtiologów. Co prawda nikt nikogo za rękę nie złapał, ale … smrodek pozostaje. Apelujemy więc do ”szczęśliwego znalazcy” o zwrot bezużytecznego dlań przedmiotu, który nie nadaje się do tradycyjnego rybaczenia. Bo jest to już kolejny sygnał do wprowadzenia zakazu połowu ryb od zmierzchu do świtu ze środków pływających na tym akwenie. No chyba, że sieć się znajdzie…

 

20190813 071646 20190813 071351 20190813 092125
20190813 092140 20190813 092514 20190813 092453

Źródło: http://pzw.sztum.pl/aktualnosci